Posty

Parę drobiazgów i Rosa - mój spanielek

Obraz
Ostatnio intensywnie dziergam rozmaite odzieżowe akcesoria. Chociaż może intensywnie, to za dużo powiedziane, bo większość czasu spędzam z Rosą - szczeniakiem, który ostatnio wzbogacił naszą małą rodzinkę :).  Rosa, jak to szczeniaczek, ma niewyczerpane pokłady energii, pochłania mnóstwo uwagi i czasu. Dzięki niej codziennie chodzę teraz na spacery, nie licząc tych krótkich "za potrzebą", musi być przynajmniej jeden długi. A w sobotę poszłyśmy na spacer nie tylko ja i Rosa, ale też mój mąż i nasze dwa, podwórkowe kundelki. Piękne słońce i mroźne powietrze, to idealna pogoda spacerowa o tej porze roku. Przy okazji, udało się również zrobić parę zdjęć moich ostatnio ukończonych robótek. Oczywiście na wielu jest również Rosa, bo jako dumna "psia mama" muszę mieć jak najwięcej z nią zdjęć ;). Zacznę od kompletu mężowego. Pierwsze co się rzuca w oczy to intensywny, neonowo-pomarańczowy kolor. Paweł zażyczył sobie, żebym mu właśnie w takim kolorze zrobiła szalik i nie j…

Niczym królicze futerko

Obraz
Po kilku tygodniowym braku ochoty i inspiracji do dziergania, ten szybki projekcik przywrócił mi wenę. A wszystko za sprawą cudownej Marzeny Kołaczek. Jej blog, instagram, wzory, a przede wszystkim sklepik z cudownymi, farbowanymi przez nią włóczkami, nieraz już były moją inspiracją. Podziwiam też jej spójny styl i świetne wyczucie kolorów, które wszystko łączą w jedną, piękną całość. Dlatego też, gdy w jej wełnianym sklepiku pojawiła się nowa włóczka, a na dodatek Marzena zaproponowała dedykowany specjalnie do niej prosty, szybki wzór na czapkę, to długo się nie wahałam. No, może chwilkę przy wyborze koloru włóczki, bo jak zwykle chciałabym mieć wszystkie... Włóczka, o której piszę to grubiutka przędza z wełny merynosa z dodatkiem poliamidu, o wdzięcznej nazwie Ram Pam Pam. Nie miałam dotąd do czynienia z równie miękką i milutką w dotyku wełną. Mogłabym ją głaskać i głaskać. W dotyku bardzo przypomina mi królicze futerko, a wiem o czym mówię, bo po moim domu kicają dwie takie uszate…

Leśny Sweter

Obraz
Po najdłuższej jak do tej pory przerwie między publikowaniem kolejnych postów na blogu, wreszcie mam materiał na nowy wpis. Nie żeby sweter, który dzisiaj chcę zaprezentować świeżo zszedł z moich drutów... Ale dopiero teraz doczekał się zdjęć. Zrobiłam go pod koniec ostatniej zimy i bardzo lubię nosić, chociaż starałam się go w miarę oszczędzać, żeby jednak dotrwał do jakiejś sesji. Mój leśny sweterek zrobiłam według wzoru Julie Hoover, Birch Bay, opublikowanego w jesiennej kolekcji Brooklyn Tweed z 2015 roku. Od pierwszego spojrzenia przykuły moją uwagę plecionki przypominające liście dębu i mój ulubiony, lekko luźny krój. Poza tym bardzo lubię przeglądać lookbooki tej firmy, zawsze znajdę w nich coś co mnie zainspiruje lub co chętnie znalazłabym w swojej szafie. Tylko moje ograniczone możliwości czasowe i pieniężne powodują, że to dopiero pierwszy wzór BT, z którego skorzystałam. Zwykle staram się też wybierać wzory, w których jest mało zszywania, tutaj musiałam zszywać przód z tyłe…

Letni Top

Obraz
Podczas ostatniej sesji fotograficznej z siostrą, zrobiłyśmy zdjęcia nie tylko różowego kardiganu, o którym pisałam ostatnio, ale również mojemu ostatniemu testowi. Po raz trzeci testowałam wzór dla Abbye, tym razem jednak nie jest to nakrycie głowy, tylko letni top. Tusken Top, bo tak się nazywa najnowszy wzór Abbye, jest szybkim i doskonałym na lato projektem. Powstaje błyskawicznie, bo to jedynie dwa prostokąty, zszywane tylko w ramionach i na niewielkich odcinkach po bokach. Opcjonalnie, na bokach można dodać i-cordowe kokardki. Moja wersja powstała z YarnArt Style, włóczki będącej mieszanką bawełny z wiskozą. Uznałam, że na letnią bluzkę dużo lepiej sprawdzą się takie niegrzejące włókna, niż wykorzystana w oryginalnym wzorze wełna merino. Chociaż może, na chłodniejsze dni sprawdzi się i wełna, jak kto woli ;). Wykorzystałam 125 g (462 m) włóczki, czyli dwa i pół motka, niedużo, a że ta akurat włóczka jest niedroga, to mogę śmiało zaliczyć projekt do tych niskobudżetowych, na każdą…

Magnolie w lipcu

Obraz
Tym razem, to ja chwyciłam za aparat, a ostatnio wydziergany sweterek prezentuje moja siostra. Dzięki temu, że obie mamy więcej cierpliwości do sesji fotograficznych niż mój ukochany mąż, a ja czuję się lepiej po tej stronie obiektywu, udało się zrobić całą masę zdjęć. Miałam z czego wybierać, więc umieszczę ich tutaj nieco więcej niż normalnie.  W zeszłym roku, po raz pierwszy (na pewno nie ostatni :)) kupiłam ręcznie farbowaną włóczkę Mirellę, znanej wszystkim dziewiarkom, polskiej marki Włóczki Warmii. Pamiętam, że sporo czasu upłynęło zanim udało mi się "upolować" upragniony kolor - Magnolie. Bardzo mi się podobał na zdjęciach, a i po rozpakowaniu paczki nie zawiódł moich oczekiwań. Wygląda dokładnie tak jak się nazywa, patrząc na włóczkę widzi się kwiaty magnolii, białe płatki od nasady nabiegłe różem, z ciemnoróżowymi i fioletowymi żyłkami, z odrobiną beżowego pyłku. Planowałam z mojej Mirelli zrobić inny sweterek niż ten, który dzisiaj pokazuję, ale nie do końca spod…